Lifestyle, macierzyństwo

Jak wygląda opieka zdrowotna podczas ciąży w Anglii? – Ciąża numer 1

Często słyszę narzekanie na opiekę zdrowotna w Polsce, ale nie wiecie ile przywilejów macie, które uważacie za pewnik. Ja dostrzegłam różnicę, gdy postanowiliśmy mieć pierwsze dziecko. Jak już nareszcie pokazał się plusik na teście ciążowym, to co teraz?

Stwierdzenie ciąży…

W UK nie ma możliwości zobaczyć ginekologa, chyba ze macie skierowanie z podejrzeniem czegoś poważnego. Nawet wtedy jest duża szansa, że zobaczycie tylko pielęgniarkę lub konsultanta. Pierwszym krokiem po zajściu w ciąże jest wizyta u lekarza rodzinnego, który stwierdza ciążę na podstawie testu ciążowego. W tym momencie jesteście pewnie w 6-8 tygodniu ciąży.

Ja byłam taką szczęściarą, że dowiedziałam się o ciąży będąc w Polsce, wiec już następnego dnia miałam skan i mogłam spać spokojnie. 🙂

Pierwsza kontrola…

Następny krok to wizyta u położnej około 12 tygodnia ciąży. Na tej wizycie macie założoną kartę ciąży i zrobione podstawowe badania, jak ciśnienie krwi, czy waga i ogólny wywiad, ale żadnego badania ginekologicznego. Nadal nie wiecie czy tak naprawdę wszystko jest ok bo nie mieliście USG. Wynika to z tego, ze w UK do 12 tygodnia niestety nie podtrzymuje się ciąży. Nie stosuje się żadnej farmakologi z wyjątkiem kwasu foliowego (witamin ciążowych jest tylko jeden rodzaj), a tabletki rozkurczowe to co to jest bo nikt o trym nie słyszał. Tak, tak, obowiązują tu tak okrutne zasady.

Pierwsze USG jest dopiero około 12-14 tygodnia ciąży, czyli w drugim trymestrze ciąży, na którym dowiadujecie jaka jest data porodu. USG jest wykonywane nie przez lekarza tylko przez technika specjalistę. Mimo, że to jest bardzo ekscytujący moment ciąży to technik nie chce rozmawiać podczas badania ani nie udziela informacji, bo musi wszystko sprawdzić i skonsultować. Jeśli chcecie znać płeć dziecka, to niestety nie dowiecie się. Nawet jeśli jest to widoczne podczas skanu to i tak nikt wam nie powie, ponieważ zapobiegają aborcji ze względu na płeć dziecka. Tak aborcja jest dostępna w UK do 24 tygodnia ciąży i przerażające jest to, że stosowana jest jako rodzaj antykoncepcji.

Drugi trymestr…

Jeśli udało Wam się utrzymać ciążę, to gratulacje jesteście w drugim trymestrze.

Mieszkając w Anglii musicie polegać na swoim instynkcie, jeśli chodzi o ciążę. Ja w 16 tygodniu ciąży, zaczęłam mieć bóle w podbrzuszu (takie trochę ostrzejsze niż podczas miesiączki), więc po pracy pojechałam na pogotowie. Spędziłam tam cztery godziny czekając w kolejce, żeby ktoś mnie zobaczył. Po około sześciu godzinach w poczekalni na pogotowiu, powiedziano mi, że nie ma nikogo w szpitalu kto mógłby zrobić mi USG i mam wrócić rano. Muszę dodać, że to nie był mały szpitalik i to był środek tygodnia. Pojechałam do domu i wróciłam rano na skan.

Instynkt mnie nie zawiódł, bo okazało się że ciąża jest zagrożona i potrzebuje zabiegu, aby ja utrzymać. Pamiętam, jak nie mogłam wykrztusić słowa starając się powiedzieć mężowi przez telefon, że ciąża jest zagrożona i idę na stół operacyjny. Jedyne czego się bałam to to, że mogę stracić ciążę i dlatego bałam się jak nigdy. Zabieg udał się i następnego dnia wyszłam do domu. Tak przy zagrożonej ciąży, po operacji nie ma pobytu w szpitalu tylko wychodzicie do domu tego samego dnia lub następnego rano gdyż operacja była wieczorem (tak jak moja) i bawcie się dobrze. Dostajecie informację, że gdyby coś się działo to dzwońcie na pogotowie i nara.

Po dwóch tygodniach wróciłam do pracy, bo według lekarza rodzinnego nie było przeciwwskazań do kontynuowania pracy siedzącej.

Teraz byłam pod specjalną opieką, czyli częstsze wizyty u położnej, która pytała jak mój nastrój, mierzyła ciśnienie, badała mocz, nasłuchiwała bicia serduszka dziecka i mierzyła brzuch centymetrem. Tak obowiązują takie trochę archaiczne metody kontroli i wcale to nie pomaga jeśli ma się świadomość zagrożonej ciąży. Miałam też dodatkowy skan, czyli łącznie trzy, ponieważ byłam w zagrożonej ciąży (nie wliczając tego przed i po operacji). Odliczałam i to dosłownie każdy jeden dzień do 25 tygodnia ciąży, żeby dziecko miało szanse na przeżycie.

W podstawowej opiece zdrowotnej w Anglii są badania prenatalne na podstawie pomiarów podczas USG i badania krwi, więc to jest duży plus.

Plusem jest tez szkoła rodzenia, szczególnie jeśli chodzi o informacje czego się spodziewać, jakie mamy opcje znieczulenia i jakie maja skutki, jak i gdzie chcemy rodzic. W Anglii jeśli ciąża przebiega bez komplikacji, można rodzic w domu lub w szpitalu w wodzie, a nawet możecie zażyczyć sobie cesarkę. Moja ciąża była zagrożona, więc ja nie miałam wyboru i musiałam rodzic w szpitalu specjalistycznym. Jeśli chodzi o znieczulenie, to przed porodem musicie wypełnić formularz jaki rodzaj znieczulenie chcecie lub że nie chcecie wcale, wiec to was motywuje do zapoznania się z opcjami.

Standardem jest gaz znieczulający przy każdym łóżku, choć z tym chyba lepsza zabawę miał mój mąż niż ja 😉

Poród numer 1…

Czułam się dobrze i wszystko było ok z dzieckiem, więc pracowałam do samego końca. I w ten jeden dzień w roku kiedy mąż wypił drinka na firmowej imprezie rodzisz. Zdążyłam się położyć do łózka, ale coś było nie tak. Zawołałam męża, a on myślał że żartuję sobie, że własnie w ten jeden dzień. Zadzwoniliśmy do położnej, żeby przygotowali łózko w szpitalu i dostaliśmy zielone światło, że można jechać. W Anglii przed przyjazdem do szpitala, trzeba zadzwonić, czy maja miejsce, bo jeśli nie to odsyłają do innego szpitala.

Był to dokładnie 36 tydzień ciąży, więc trochę za wcześnie i podczas porodu dostałam sterydy, aby pomóc dziecku rozwinąć płuca. Wystąpiło sporo komplikacji, ale szczegóły dla tych o mocnych nerwach w następnym wpisie 🙂

Mąż był przy porodzie, bo w Anglii musicie mieć kogoś ze sobą przez cały czas. Niestety nie mógł przeciąć pępowiny, bo nasz wcześniaczek musiał być szybko zbadany.

Urodziłam piękną, zdrową, ważącą 2.7 kg dziewczynkę, którą kocham nad życie i tylko to się liczy!!!


Kocham nad życie!!!

Tym razem nie wyszliśmy ze szpitala tego samego dnia. Nasza kruszynka nie chciała jeść i do tego miała żółtaczkę, więc potrzebowała leczenia lampami. W szpitalu mieliśmy własny pokój z łazienką. Już nie wspomnę o jedzeniu, że macie menu z którego sobie wybieracie jedzenie, prawie jak w hotelu. I to jest zwykły państwowy szpital.

Opieka była naprawdę dobra, choć dziecko jest bezustannie z Wami i wszystko robicie sami. Nikt wam nie pomaga w niczym przy dziecku, więc radźcie sobie sami. Jedyne z czy mi pomagali, to karmienie malej, bo lekarz zalecił dokarmianie butlą, a ona nie chciała wcale butli. Położne śmiały się, że jeszcze nie miały takiego dziecka, które tak bardzo nie chciało butli 😉

W związku z tym, że nasza córeczka jest wcześniakiem, to mieliśmy masę dodatkowych kontroli i badań. Ciekawe jest też to, że po wyjściu ze szpitala po kilku dniach zjawia się położna w domu na kontrole, co jest pomocne jeśli macie masę pytań tak jak my mieliśmy 🙂

Jakie są Wasze doświadczenia z opieką zdrowotną podczas ciąży?

Pozdrawiam,

Irena xxx

Reklamy