Lifestyle, Uroda

Tydzień z życia bez dzieci i męża – Dzień 6 – Depilacja laserowa, Canary Wharf, Selfridges London i fryzjer.

I nadszedł weekend, czyli najlepsza część tygodnia. 😊 Prognoza pogody na dziś +16 C, słońce, a mój grafik jest pełny na dziś. Tak, tak w Londynie też zdarza się mieć piękną pogodę.

Słońce sprawia, że aż się chce wstawać i życie jest jakieś lepsze już od rana, ach ta witamina D. 🙂 Budzik się włączył i szybko trzeba wstawać, szykować się do wyjścia i zjeść śniadanie bo planów jest dużo.

Depilacja laserowa

Dziś zaczynam od podróży na Canary Wharf,czyli do biznesowego centrum Londynu. Mimo pięknej pogody w prognozie pogody, Londyn był owity mgłą od rana, więc wieżowce na Canary Wharf były mało widoczne.

To nic nie szkodzi bo pędzę na moją umówioną wizytę w Wharf Clinic (https://www.wharfclinic.com/). Dziś mam pierwszy zabieg depilacji laserowej nóg. Nastawiłam się, że pewnie to będzie mało przyjemne. Kilka tygodni wcześniej miałam test skóry, żeby sprawdzić czy nie będzie żadnych niepożądanych efektów. Jedyne opinie jakie słyszałam o tym, to że ból jest taki, że na pierwszej wizycie się kończy. Mimo to nie poddaję się i chcę sprawdzić na sobie, bo żeby być pięknym to przecież trzeba pocierpieć. Nic bardziej mylnego, bo okazało się, że bólu prawie nie było. Większość zabiegu czułam się jak na masażu, a wyjątkiem były okolice kości i delikatniejsze miejsca takie jak pod kolanem, ale to tylko dlatego że laser musiał być odpowiednio dociśnięty do skóry. Po zabiegu moja skóra nawet nie była zaczerwieniona. Możliwe, że ten zabieg był prawie bezbolesny, ponieważ stosowany w tej klinice jest Trilogyice wykorzystujący 3 długości fal lasera w połączeniu z chłodzeniem. Jest to jedno z najbezpieczniejszych i najbardziej wszechstronnych rozwiązań dostępnych na rynku. W związku z promocja na Groupon zapłaciłam tylko £79.00 za 6 sesji, więc myślę że jest to naprawdę bardzo dobra oferta.

Wracając z kliniki, można już było zobaczyć Canary Warf w całej okazałości, bo mgła już prawe zniknęła.

Selfridges i Oxford Street w Londynie

Teraz nadeszła kolej na centrum Londynu, mimo ze staram się unikać zakupów na Oxford Street z powodu tłumów, to miałam ochotę się tam wybrać. Jakieś 15 minut metrem i jestem na zatłoczonym Oxford Street, czyli ulicy gdzie można znaleźć większość dostępnych na rynku sklepów (nawet niedawno otworzony pierwszy Reserved w UK 😘). Moim celem jest Selfridges (http://www.selfridges.com/GB/en/), czyli sklep ze stoiskami marek z high fashion (Channel, Gucci, Dior, Valentino … wszystko o czym można zamarzyć tam jest). To własnie tu można zobaczyć szejków z żonami na zakupach🛍. Ale jestem tu dla stoisk beauty, bo wszystkie marki trudno dostępne są tu i można wszystko zobaczyć, dotknąć i powąchać. Moja ciekawość została zaspokojona, więc trochę bezowocnego zwiedzania sklepów na Oxford Street i trzeba wracać. Jeszcze tylko wrap z Preta z serem HALLOUMI (moja ulubiona) i kolejne 30 minut w komunikacji na powrót .

Fryzjer

Od jakiegoś czasu mam już swojego sprawdzonego fryzjera w Londynie (http://www.theloungehairdressers.co.uk/) i właśnie dziś umówiłam się na kolor i ciecie. Nic tak nie relaksuje i poprawia nastroju niż, nowa fryzura 🙂 Czy wy też czerpiecie taką przyjemność z tego? Nowa fryzura i nowa ja… Jak Wam się podoba?

Więcej do zobaczenia na YouTube, ale tylko w wersji angielskojęzycznej:

Pozdrawiam,

Irena xxx